09:00, 1.02.2015
MAW_8527

Fantastyczna pogoń Płomienia

Sosnowiec – Milowice, 31 stycznia 2015

Płomień Sosnowiec

3

2

Wisłok Strzyzów

(18:25, 18:25, 25:22, 25:18, 15:11)

Płomień: Kiwior, Urbanowicz, Grzegolec, Janko, Schmidt, Biernacki, Kocyłowski (libero) oraz Pachołek, Osiński, Siewiorek, Chrzanowski, Górczyński (libero)

Kibice, którzy przybyli w sobotę do hali w Milowicach przeszli mocne stany emocjonalne. Od rozczarowania i smutku po radość i euforię. To wszystko za sprawą tego, co działo się na parkiecie. Płomień pokonał Wisłok Strzyżów 3:2.

 

Do Sosnowca przyjechała ekipa, która w dotychczasowych meczach zgromadziła na swoim koncie zaledwie 8 punktów i zajmowała 9. miejsce. Wydawało się, że Płomień bez większych problemów rozprawi się z rywalem i dopisze komplet punktów na swoje konto. Tak kolorowo jednak nie było. Goście pokazali się z dobrej strony i ku zaskoczeniu wszystkich objęli prowadzenie w meczu 2:0. Podopieczni Dariusza Sobieraja prezentowali się fatalnie. Niczym nie przypominali drużyny, która walczyła z czołówką i nie pozwalała na zwycięstwa we własnej hali. W zespole nie funkcjonował żaden element siatkarskiego rzemiosła. Kibice przecierali oczy, ponieważ nie wierzyli w to co widzą. - Nie mam pojęcia co się stało. Każdy z nas grał poniżej swojego poziomu. Ta porażka z Sanokiem nieco podcięła nam skrzydła. Padła nasza twierdza i byliśmy nieco podłamani - mówił po meczu atakujący Płomienia, Mateusz Urbanowicz.

 

Przed trzecią partią drużyna mocno krzyknęła i widać było, że nasza ekipa musi się obudzić i postawić wszystko na jedną kartę. Zrobiło się nieco lepiej. Gra toczyła się punkt za punkt do stanu 13:12. Wtedy nastąpił przełomowy moment tego meczu. Czerwoną kartkę po ubliżaniu sędziemu ujrzał jeden z zawodników Wisłoka. Płomień otrzymał za to punkt i odskoczył na dwa oczka. Przyjezdni nieco poddenerwowani zaczęli popełniać błędy, a nasz zespół rozpoczął swój marsz ku zwycięstwu. Przebudzili się wszyscy – także kibice. W ataku szalał na skrzydłach Mateusz Urbanowicz. Atakujący posyłał prawdziwe bomby i zapisywał kolejne punkty na konto zespołu. Po chwili było już 2:2 w setach. O wszystkim rozstrzygnął tie-break. W nim sosnowiczanie prowadzili przy zmianie stron 8:6, a później zwiększyli przewagę i wygrali do 11. – Po sytuacji z kartką powiedzieliśmy sobie, że teraz albo nigdy. To nas pobudziło i dodało odwagi. Zaskoczyła nasza gra i wszystko się ułożyło po naszej myśli. Wróciliśmy z bardzo dalekiej podróży - kontynuował Urbanowicz.

 

Atakujący w znaczący sposób przyczynił się do zwycięstwa w dzisiejszym spotkaniu. Rozgrywający widząc, że Urbanowicz jest w dobrej dyspozycji, raz po raz wrzucali do niego piłki na skrzydła. – Cieszę się, że wreszcie zagrałem na dobrym poziomie i kończyłem piłki. Byłem nieco zmęczony po tych ostatnich meczach. Teraz przed nami dwa tygodnie przerwy w rozgrywkach, więc będzie czas, żeby naładować akumulatory - dodał

 

Kolejne spotkanie sosnowiczanie rozegrają na wyjeździe dopiero 14 lutego. Rywalem będzie Kłos Olkusz. Rundę zasadniczą Płomień zakończy 21 lutego w Sosnowcu i zmierzy się z MCKiS Jaworzno.

Dodaj Komentarz