Hokej na lodzie / Puchar Polski

22:57, 29.08.2010

Sosnowiec

Zagłębie Sosnowiec

4
3

KH Sanok

(0:0, 1:1, 3:2)

zobacz szczegóły

Wygrali, ale "zatarli" obrońców

Autor: (mar) / sportowezaglebie.pl

Kibice, którzy wybrali się na Stadionie Zimowym, by obejrzeć pucharowe starcie pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a KH Sanok mogli być zadowoleni z widowiska. Sosnowiczanie pokazali kilka widowiskowych akcji.

Pierwsza tercja była wyrównana, oba zespoły badały się i czekały na błąd przeciwnika… przez 20 minut żadna ze stron nie sforsowała obrony rywala. KH Sanok miał kilka okazji, jednak bardzo dobrze między słupkami spisywał się Tomasz Dzwonek. Po przerwie Zagłębie wyszło na prowadzenie, po ładnej akcji Piotra Sarnika, który przedarł się prawą stroną i mimo asysty dwóch obrońców posłał „gumę” do siatki z… zerowego kąta. - Na treningach szkoleniowiec cały czas wdraża nowe zagrania i ustawienia, ostatnio zaczęliśmy pracować nad pressingiem i dziś przyniosło to efekt. Atakowaliśmy dwoma napastnikami i widać było, że mają problem wyjść z tercji - tłumaczy po meczu Sarnik. - Wiadomo, że przez cały sezon, w każdym spotkaniu chcielibyśmy grać dobrym, równym tempem, jest to jednak bardzo trudne do wykonania. Z biegiem czasu, jak będziemy się zgrywać, choć nie jest to takie proste, kiedy mamy tyle kontuzji, będziemy podporządkowywać się jednej taktyce, by dobrze, równo grać - dodał.

Bramka Sarnika padła w 23. minucie, radość naszego zespołu nie trwała długo, dokładnie 59 sekund. Goście wyrównali za sprawą Martina Vozdeckiego, który wepchnął krążek pod parkanem Dzwonka.

Trzecia tercja to koncertowa gra naszego zespołu, sosnowiczanie zagrali odważnie i przeprowadzili kilka widowiskowych akcji.
Już w 48 sekundzie po wznowieniu gry, Vladimir Luka popisał się strzałem między parkanami bramkarza z Sanoka. Czecha świetnie wypatrzył Robin Bacul, który idealnie dograł „gumę”. Po upływie 3 minut przyjezdni wyrównali, ponownie bramkę zdobył Vozdecki. Na szczęście z każdą kolejną minutą nasz zespół rozkręcał się. W 46. minucie koncertowy atak przeprowadziła pierwsza formacja. Luka podał do Bacula, ten świetnie przerzucił krążek do Radima Antonovica, który w bliskiej odległości szybko przełożył „gumę” na backhand, czym totalnie zmylił bramkarza, i posłał ją do siatki. Chwilę później wynik podwyższył Luka, który wykończył akcję, gdy Zagłębie grało w przewadze. - Myślę, że dzisiejszy mecz mógł się podobać. Nie ważne kto strzela bramki, najważniejsze są zwycięstwa. Dobrze się czuję w mojej piątce, przy bramce Antonovica pojechaliśmy na fantazji - śmiał się po meczu strzelec ostatniego gola.

Niestety, Radim Antonovic ucierpiał przy jednej z akcji i trzymając się za kolano opuścił lód. Wynik ustalił Dariusz Gruszka. - Na pewno nie byłoby to dla nas fajne uczucie, gdybyśmy na trzy mecze z Sanokiem, trzy razy przegrali. Dwa przegrane mecze były sparingami, teraz wygraliśmy w starciu o stawkę, to samo przez się mówi - tłumaczył po meczu uśmiechnięty trener Zagłębia, Wojciech Matczak. - Cieszę się, że akcje kombinacyjne podobają się, ale z dzisiejszego spotkania nie jestem do końca zadowolony, gdyż „zatarłem” obrońców. Mieliśmy 6 grających, ale momentami nadmiernie eksploatowaliśmy 4, ale wymagały tego wydarzenia na lodzie - dodał.

Jest szansa, iż już niedługo obrona zostanie wzmocniona. - W sprawie Droni muszą rozwiązać się sprawy formalne między klubami. Jest szansa, iż Pawlak i Banaszczak wrócą do treningu w środę. Cychowski ma pękniętą kość w ręce, ale do ligi go „uruchomimy, podobnie sprawa wygląda z Bernatem. Przygotowania do sezonu zakończymy dopiero w sobotę, kiedy jedziemy do Bytomia na otwarcie sezonu Polonii. Po dzisiejszym meczu hokeiści dostaną dwie doby wolnego, by mogli odpocząć i zregenerować siły. Za tydzień, od poniedziałku ruszamy z przygotowaniami do ligi - zakończył szkoleniowiec Zagłębia.

zobacz więcej zdjęć

Dodaj komentarz


II liga, grupa zachodnia

0MKS Kluczbork

vs

1Zagłębie Sosnowiec

I liga

70MKS Dąbrowa Górnicza

vs

78Znicz Basket Pruszków

więcej