Koszykówka / I liga

21:30, 28.01.2012

2012-01-28, Dąbrowa Górnicza

MKS Dąbrowa Górnicza

82
60

Delikatesy Centrum PBS Bank MOSiR Krosno

(14:9, 16:16, 26:23, 26:12)

zobacz szczegóły

W meczu z Krosnem ogrywali młodzież

Autor: (okw)

MKS Dąbrowa Górnicza pewnie pokonał zespół o najdłuższej nazwie w lidze - Delikatesy Centrum PBS Bank MOSiR Krosno 82:60. Sztab szkoleniowy w końcówce dał pograć młodzieży, która uczy się gry w MKS.

Obie ekipy mocno rozpoczęły spotkanie, Marcin Salamonik zablokował lay-up Michała Wołoszyna. Zapowiadało to emocje, jednak obie drużyny popełniały bardzo dużo błędów.

Kamecki
wyprowadził gości na prowadzenie (5:2), co było potwierdzeniem zapowiedzi krośnian, że będą walczyć o zwycięstwo. Dąbrowianie zbierali dużo piłek, a ich rywale grali odważnie, co nie uchroniło ich przed utratą przewagi. Po nieco ponad siedmiu minutach MOSiR miał już na swoim koncie pięć fauli, a MKS prowadził 12:9. Dobra gra Zagłębiaków, którzy zdobyli sześć punktów drugiej szansy sprawiała, że przyjezdni nie potrafili odzyskać prowadzenia. Obie drużyny rzucały na niskiej skuteczności, ale akcje były przeprowadzane w wysokim tempie.

Drugą kwartę rozpoczął dwójką Piotr Pluta, co było sygnałem lepszej gry gości. Krośnianie złapali drugi oddech, a dąbrowianie stanęli. Lepiej i celniej grała cała drużyna, a upragnione prowadzenie krośnianom dał Pluta (16:18). Zagłębiacy szybko doprowadzili do remisu, ale równie szybko go stracili. Zawodnicy MOSiRu rozpędzili się i zamierzali powiększać swoje prowadzenie. W końcu Wojciech Wieczorek , po kolejnej stracie swoich podopiecznych, poprosił o czas. Tuż po przerwie Łukasz Szczypka trafił za trzy, tym samym dał swojej ekipie jednopunktowe prowadzenie (24:23).
W tym momencie krośnianie zaczęli popełniać proste błędy, jakie w tej odsłonie jeszcze im się nie przydarzyły. Dawała znać o sobie również dąbrowska obrona, czego efektem był błąd 24 sekund. Gospodarze nie wykorzystywali swoich szans w rzutach wolnych, by odskoczyć przeciwnikom - ich skuteczność w tym elemencie wynosiła 28 proc. Dwie przerwy dla Dusana Radovicia nie zmieniły biegu wydarzeń i do szatni MKS prowadził 30:25. Inaczej być nie mogło, przez pięć ostatnich minut przyjezdni zdobyli tylko dwa punkty przy dwunastu gospodarzy.

- Za wyjątkiem meczu w Szczecinie, gdzie zagraliśmy słabo, występujemy na swoim poziomie. Nie mamy jednak żadnego dołka, w tej lidze będziemy czasem przegrywać spotkania, dlatego nie ma co rozrywać szat. Zagraliśmy to co zawsze, z jednym wyjątkiem, w pierwszej połowie nie szło nam w ataku, jednak do obrony nie można mieć zastrzeżeń - tłumaczył trener MKS, Wojciech Wieczorek. Powrót na boisko nie był zbyt udany dla MOSiRu, zero zdobytych punktów, nerwowość w zagraniach i siedem punktów MKS-u. Efektem był czas dla trenera Radovicia po dwóch minutach kwarty. Pierwsze trafienie jego podopieczni zaliczyli niemal dwie minuty później za sprawą wolnego Marka Kołtuna (38:26). Było to bardzo dobre przełamanie gości, po tej akcji nastąpiła bowiem wymiana ciosów, czyli celnych trafień (48:37). Przerwą była jedynie szósta już strata piłki Grzegorza Grochowskiego. Mimo że gospodarze mieli wysoką przewagę, to ich przeciwnicy dzielnie walczyli, by doprowadzić do remisu jeszcze w tej odsłonie. Nie udało im się tego dokonać, jednak różnica w zdobyczach punktowych nie była zbyt duża, by Zagłębiacy mogli być spokojni o wygraną (56:48). - To nie był taki łatwy mecz, pierwsza połowa pokazała, że musieliśmy dużo wylać potu. Ostatnio nie wszystkie mecze układały się po naszej myśli, na szczęście dzisiaj wszystko było dograne i udało się wygrać 22 punktami. Mam nadzieję, że teraz zaliczymy kilka wygranych z rzędu, wydaje mi się, że przed świętami graliśmy dużo lepiej, myślę, że ten mecz będzie przełomowy i wrócimy na dobry tor - przekazał po meczu Grzegorz Grochowski.

Jedenaście punktów MKS-u, słaba postawa i niemal zerowa skuteczność MOSiRu w początkowej fazie odsłony zmusiła trenera gości do wzięcia czasu. Na siedem minut przed końcową syreną było bowiem 67:51. Gra krośnian nadal była bardzo słaba, lecz mieli oni trochę szczęścia - dąbrowianie popełniali błędy, przez co ich przewaga nie rosła w szybkim tempie. Zapowiedzią lepszej gry mógł być blok Mateusza Nitschego na Mateuszu Zawadzkim, ale była to tylko pojedyncza akcja, która nie wniosła zbyt wiele do postawy całego zespołu MOSiRu. Czas płynął nieubłaganie, a kolejne rzuty dąbrowian były celne. Wydarzenia na boisku stały się więc spokojne, zwycięzca mógł być tylko jeden. Skutkiem tego było pojawienie się na parkiecie młodych zawodników MKS: 17-letniego Marcina Wójcika, 17-letniego Mateusza Zawadzkiego i 15-letniego Patryka Wieczorka. - W drugiej połowie graliśmy na większym luzie, z dużą determinacją i była okazja, by nasi młodzi zawodnicy zdobywali doświadczenie. Nasi młodzi zawodnicy są w trudnym okresie, gdyż rozgrywają w tygodniu 3-4 mecze, kumulują im się mecze młodzieżowe. Jestem pod wrażeniem Zawadzkiego i Wójcika, że spokojnie dają sobie z tym radę - chwalił swoich podopiecznych trener Wieczorek.

Na 1,5 minuty przed końcem przewaga MKS-u sięgnęła 20 punktów za sprawą Rafała Kulikowskiego. W ostatniej minucie nie trafił żaden z koszykarzy obu drużyn, a mecz zakończył się rezultatem 82:60. - Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i pierwsza połowa to potwierdziła. Krosno jest nowym zespołem, co chwila dochodzą nowi zawodnicy, więc to nie jest ta sama drużyna z pierwszej rundy. Rotacja nastąpiła w około 50 procentach. Dzisiaj agresywnie rozpoczęliśmy trzecią kwartę i odjechaliśmy im. Później już dyktowaliśmy im warunki. Po przerwie pokazaliśmy koszykówkę, którą chcemy grać.

zobacz więcej zdjęć

Dodaj komentarz

Nasze kluby

MKS Dąbrowa Górnicza

Skarb kibica
Rozgrywki

I liga koszykówki

Tabela
Wyniki

II liga, grupa zachodnia

0MKS Kluczbork

vs

1Zagłębie Sosnowiec

I liga

70MKS Dąbrowa Górnicza

vs

78Znicz Basket Pruszków

więcej