Koszykówka / I liga
20:37, 14.01.2012
Hala Centrum, Dąbrowa Górnicza

MKS Dąbrowa Górnicza
8478
AZS Kutno

(16:17, 14:18, 20:14, 16:17, d. 18:12)
Dąbrowianie przełamali się w dogrywce
Autor: Paweł Leśniak / sportowezaglebie.pl
Po 1. połowie spotkania z AZS-em Kutno wydawało się, że koszykarze z Dąbrowy Górniczej przegrają trzeci mecz z rzędu. - Kilka mocnych słów w szatni spowodowało, że znowu zaczęliśmy walczyć – przyznają.
Zaledwie na kilkanaście godzin przed spotkaniem, kontrakt z drużyną z Kutna podpisał Dariusz Kalinowski. Zawodnik ten powinien być znany dąbrowskiej publiczności, bowiem grał przeciwko MKS-owi w ubiegłym sezonie, jeszcze w barwach ŁKS Sphinx Łódź. W pamiętnych pięciu meczach Kalinowski zdobył 35 punktów. Co ciekawe, w kadrze drużyny z Kutna występuje również 40-letni Mariusz Bacik – wielokrotny reprezentant Polski, który w polskiej ekstraklasie rozegrał prawie 600 meczów i rzucił prawie 8500 punktów!
Choć obie drużyny dzieli aż 5 pozycji w tabeli, to jednak w praktyce są to zaledwie 2 punkty. Jesienią MKS przegrał w wyjazdowym pojedynku ze swoim sobotnim rywalem, 65:66, a o porażce zdecydowała tragiczna postawa w 4. kwarcie. Tym razem spotkanie było bardzo wyrównane. Najwyższe prowadzenie w 1. kwarcie dąbrowian to zaledwie 4 punkty. Nie inaczej było w 2. kwarcie, w której MKS prowadził w pewnym momencie kilkoma oczkami, jednak na przerwę gospodarze schodzili przegrywając aż 30:35. Tę połowę efektownym wsadem zakończył Michał Marciniak. - Mecz trwa 4 kwarty. W pierwszej połowie popełniliśmy sporo błędów.
Choć obie drużyny dzieli aż 5 pozycji w tabeli, to jednak w praktyce są to zaledwie 2 punkty. Jesienią MKS przegrał w wyjazdowym pojedynku ze swoim sobotnim rywalem, 65:66, a o porażce zdecydowała tragiczna postawa w 4. kwarcie. Tym razem spotkanie było bardzo wyrównane. Najwyższe prowadzenie w 1. kwarcie dąbrowian to zaledwie 4 punkty. Nie inaczej było w 2. kwarcie, w której MKS prowadził w pewnym momencie kilkoma oczkami, jednak na przerwę gospodarze schodzili przegrywając aż 30:35. Tę połowę efektownym wsadem zakończył Michał Marciniak. - Mecz trwa 4 kwarty. W pierwszej połowie popełniliśmy sporo błędów.
To był trzeci mecz, w którym zaczęliśmy słabo. Pierwsza połowa nie napawała optymizmem, ale kilka mocnych słów w szatni spowodowało, że znowu zaczęliśmy walczyć – przyznał II trener, Michał Dukowicz. A w drużynie szwankowało to, co przyczyniło się do porażek w poprzednich spotkaniach. Podopieczni Wojciecha Wieczorka po dwóch kwartach mogli się pochwalić zaledwie 27-procentową skutecznością rzutów za trzy punkty. Podobnie z rzutami osobistymi.
W 2. połowie AZS od początku udowadniał, że przyjechał do Dąbrowy Górniczej tylko po zwycięstwo, a zaledwie kilka sekund po wznowieniu gry do kosza trafił Krzysztof Jakóbczyk. Mimo wszystko dąbrowianom udało się doskoczyć na jedno oczko do gości. Cóż z tego, skoro ci nie zawodzili skutecznością, a dodatkowo podopieczni Wojciecha Wieczorka popełniali masę błędów. Po 5 minutach gry różnica wynosiła już... 8 punktów. W samej końcówce coraz częściej mylili się goście, a doskonale zagrał Łukasz Grzegorzewski, który trafiał osobiste i nie mylił się też pod koszem. Stratę udało się odrobić i na ostatnią kwartę miejscowi schodzili prowadząc 50:49.
Przez długi okres 4. kwarty jedno punktowe prowadzenie utrzymywało się. Pięć oczek przewagi udało się zdobyć dzięki fantastycznym zagraniom Michała Wołoszyna i Piotra Zielińskiego. Jednak na 2 minuty przed końcem rzutem za trzy do remisu doprowadził Krzysztof Jakóbczyk. Kolejne półtorej minuty to popis błędów z obu stron, jednak na 27 sekund przed końcem piłkę z boku boiska mieli gospodarze. Grzegorz Grochowski przez kilka sekund zwlekał z rozpoczęciem akcji, w końcu spróbował rzutu, piłka zatańczyła na obręczy i spadła wprost w ręce zawodników gości. Ofiarny rzut AZS-owi nie przyniósł punktów i w Hali Centrum ponownie byliśmy świadkami dogrywki. - W drugiej połowie wzięliśmy się za siebie. Wybiliśmy trochę rywala z rytmu, często graliśmy pod kosz, a tam wpadały ważne punkty – przyznał najskuteczniejszy na parkiecie, Michał Wołoszyn.
Dodatkowe 5 minut doskonale rozpoczęli gospodarze, a spod kosza za dwa trafił Paweł Zmarlak. Goście z Kutna nie byli już tak skuteczni, jak choćby w 1. połowie, jednak dwukrotnie doprowadzali do remisu, ratując nawet już czteropunktową przewagę dąbrowian. Ich szeregi, z powodu fauli, przed czasem musiał opuścić Mariusz Bacik, a także Dawid Bręk. Na 54 sekundy przed końcem „trójkę” rzucił Michał Wołoszyn i było jasne, że tylko katastrofa mogła odebrać MKS-owi zwycięstwo. Rozpaczliwą próbę ataku przeprowadził jeszcze Aleksander Perka. To jednak zdało się na nic. MKS wygrał to spotkanie 84:78. - Pokazaliśmy charakter, jaki powinniśmy pokazywać przez cały sezon – przyznał trener Dukowicz.
Koszykarze z Dąbrowy Górniczej cieszą się ze zwycięstwa, bowiem przełamali drobny kryzys. - Poprzednie mecze graliśmy na wyjeździe, walczyliśmy do końca. Szkoda, że odpadliśmy z Pucharu Polski, ale ma to też swoje plusy, bowiem możemy się skupić teraz na lidze – zakończył Wołoszyn. - Wyszarpaliśmy to zwycięstwo i bardzo z tego się cieszymy, gdyż mieliśmy taki lekki kryzys, który nie wiadomo dlaczego do nas się przyczepił. W meczu z AZS również pierwsza połowa nie układała się po naszej myśli, trudno się grało, z tak wymagającym rywalem. Dobrze, że wygraliśmy, bo porażka sprawiłaby nam problem w tabeli - wtórował Paweł Zmarlak.
W 2. połowie AZS od początku udowadniał, że przyjechał do Dąbrowy Górniczej tylko po zwycięstwo, a zaledwie kilka sekund po wznowieniu gry do kosza trafił Krzysztof Jakóbczyk. Mimo wszystko dąbrowianom udało się doskoczyć na jedno oczko do gości. Cóż z tego, skoro ci nie zawodzili skutecznością, a dodatkowo podopieczni Wojciecha Wieczorka popełniali masę błędów. Po 5 minutach gry różnica wynosiła już... 8 punktów. W samej końcówce coraz częściej mylili się goście, a doskonale zagrał Łukasz Grzegorzewski, który trafiał osobiste i nie mylił się też pod koszem. Stratę udało się odrobić i na ostatnią kwartę miejscowi schodzili prowadząc 50:49.
Przez długi okres 4. kwarty jedno punktowe prowadzenie utrzymywało się. Pięć oczek przewagi udało się zdobyć dzięki fantastycznym zagraniom Michała Wołoszyna i Piotra Zielińskiego. Jednak na 2 minuty przed końcem rzutem za trzy do remisu doprowadził Krzysztof Jakóbczyk. Kolejne półtorej minuty to popis błędów z obu stron, jednak na 27 sekund przed końcem piłkę z boku boiska mieli gospodarze. Grzegorz Grochowski przez kilka sekund zwlekał z rozpoczęciem akcji, w końcu spróbował rzutu, piłka zatańczyła na obręczy i spadła wprost w ręce zawodników gości. Ofiarny rzut AZS-owi nie przyniósł punktów i w Hali Centrum ponownie byliśmy świadkami dogrywki. - W drugiej połowie wzięliśmy się za siebie. Wybiliśmy trochę rywala z rytmu, często graliśmy pod kosz, a tam wpadały ważne punkty – przyznał najskuteczniejszy na parkiecie, Michał Wołoszyn.
Dodatkowe 5 minut doskonale rozpoczęli gospodarze, a spod kosza za dwa trafił Paweł Zmarlak. Goście z Kutna nie byli już tak skuteczni, jak choćby w 1. połowie, jednak dwukrotnie doprowadzali do remisu, ratując nawet już czteropunktową przewagę dąbrowian. Ich szeregi, z powodu fauli, przed czasem musiał opuścić Mariusz Bacik, a także Dawid Bręk. Na 54 sekundy przed końcem „trójkę” rzucił Michał Wołoszyn i było jasne, że tylko katastrofa mogła odebrać MKS-owi zwycięstwo. Rozpaczliwą próbę ataku przeprowadził jeszcze Aleksander Perka. To jednak zdało się na nic. MKS wygrał to spotkanie 84:78. - Pokazaliśmy charakter, jaki powinniśmy pokazywać przez cały sezon – przyznał trener Dukowicz.
Koszykarze z Dąbrowy Górniczej cieszą się ze zwycięstwa, bowiem przełamali drobny kryzys. - Poprzednie mecze graliśmy na wyjeździe, walczyliśmy do końca. Szkoda, że odpadliśmy z Pucharu Polski, ale ma to też swoje plusy, bowiem możemy się skupić teraz na lidze – zakończył Wołoszyn. - Wyszarpaliśmy to zwycięstwo i bardzo z tego się cieszymy, gdyż mieliśmy taki lekki kryzys, który nie wiadomo dlaczego do nas się przyczepił. W meczu z AZS również pierwsza połowa nie układała się po naszej myśli, trudno się grało, z tak wymagającym rywalem. Dobrze, że wygraliśmy, bo porażka sprawiłaby nam problem w tabeli - wtórował Paweł Zmarlak.
Dodaj komentarz
Nasze kluby
0MKS Kluczbork
vs
1Zagłębie Sosnowiec
70MKS Dąbrowa Górnicza
vs
78Znicz Basket Pruszków




Skarb kibica

