Piłka nożna / Ekstraliga kobiet
19:40, 03.11.2010
Drozda rezygnuje, co dalej z Czarnymi?
Autor: (mw) / sportowezaglebie.pl
Ta informacja spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Agnieszka Drozdowska powiedziała dość. Z końcem stycznia popularna „Drozda” przestanie pełnić funkcję pierwszego trenera kobiecej sekcji Czarnych Sosnowiec.
Od momentu awansu do elity podkreślaliśmy, iż warto pomóc i wesprzeć dzielne piłkarki z Sosnowca, które siłą woli przeszły przez rundę wiosenną. Niestety, wiele osób obiecywało, wiele osób klepało po plecach i mówiło: „Pomożemy”, „Nie pozwolimy, by tak zasłużonemu klubowi stała się krzywda”. Na wielkich słowach i klepaniu po plecach się skończyło. Czarne zostały osłabione, pieniędzy nie znaleziono w Gminie, ani w klubie... Bilans rundy jesiennej jest fatalny: 9 meczów, 1 punkt, 38 bramek straconych i tylko 6 strzelonych. Trudno się jednak dziwić, skoro zespół, który 12-krotnie sięgał po mistrzostwo Polski, a do tego dorzucił 11 krajowych pucharów, został pozostawiony na lodzie, niczym dziecko w za dużych łyżwach.
W końcu nie wytrzymała grająca trener Czarnych, Agnieszka Drozdowska, która oddała całe serce dla zespołu. - Wielokrotnie zastanawiałam się nad rezygnacją. Teraz podjęłam decyzję, że od stycznia przestanę prowadzić drużynę. Z dziewczynami będę pracowała do połowy grudnia, czyli jeszcze zaplanuję okres roztrenowania. Jeśli nowy trener będzie widział mnie w składzie, to będę do jego dyspozycji - tłumaczy zrezygnowana „Drozda”. - Przez dwa lata mogłam polegać tylko na sobie i koleżankach. Dziewczyny dawały z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło.
W końcu nie wytrzymała grająca trener Czarnych, Agnieszka Drozdowska, która oddała całe serce dla zespołu. - Wielokrotnie zastanawiałam się nad rezygnacją. Teraz podjęłam decyzję, że od stycznia przestanę prowadzić drużynę. Z dziewczynami będę pracowała do połowy grudnia, czyli jeszcze zaplanuję okres roztrenowania. Jeśli nowy trener będzie widział mnie w składzie, to będę do jego dyspozycji - tłumaczy zrezygnowana „Drozda”. - Przez dwa lata mogłam polegać tylko na sobie i koleżankach. Dziewczyny dawały z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło.
Mam nadzieję, że ktoś z nowymi pomysłami i świeżością jeszcze coś poradzi. Na pewno jest potrzebna dodatkowa energia... ale nie wiem, czy to wystarczy - dodała.
Sosnowiczanki jeszcze pół roku temu szalały z radości na boisku w Katowicach, gdzie zapewniły sobie awans do Ekstraligi. Lały się szampany i wszyscy planowali odbudować silny kobiecy klub z Zagłębia Dąbrowskiego. - Dwa sezony zażarcie walczyłyśmy o powrót do elity, gryzłyśmy trawę, wiosnę zakończyłyśmy bez porażki. Obiecywano nam stypendia, nawet po 2-2,5 tys. złotych. Szalenie cieszyłyśmy się z awansu, na zakończeniu pojawili się politycy... skończyło się na obietnicach, wszystkie słowa okazały się być puste, a obietnice bez pokrycia - wyjaśnia Drozdowska. - Urząd Miasta postąpił, jak postąpił, ale w ostatecznym rozrachunku zostałyśmy na lodzie. Dochodzę do wniosku, iż nie warto zostawiać całego serca, gdy jest się samemu i nie można liczyć na wsparcie. Wydawało się, iż awans jest dla nas spełnieniem marzeń, jednak przed startem rozgrywek straciliśmy najlepszą zawodniczkę Monikę Koziarską. Niestety, nie miałyśmy szans na duże wzmocnienia, choć w męskiej sekcji udało się wymienić praktycznie cały zespół. My zostałyśmy z kadrą liczącą 13 piłkarek - dodała załamana trenerka.
Trudno dziwić się decyzji Drozdowskiej, która w klubie pełniła kilka funkcji naraz. - Ja już nie radzę sobie z tym wszystkim, czuję się wypalona. Przed meczem muszę przyjąć sędziny, wypisać protokoły, poprowadzić rozgrzewkę, ustalić taktykę i jeszcze wyjść i zagrać. Może nowy trener zdoła wstrząsnąć tym wszystkim i przede wszystkim doczeka się wsparcia. Rozumiem problemy finansowe klubu, jednak pozostaje ogromny żal, że doszło do sytuacji, w której się znalazłyśmy - kręci głową „Drozda”.
Najgorsze jest to, iż w sąsiedztwie pokazano, iż po awansie da się tanim kosztem zrobić coś z niczego. - Przykład beniaminka z Katowic pokazuje, że da się budować kobiecą piłkę, tam jest coraz lepiej, a przecież drużynę tworzą piłkarki, które wychowały się w Czarnych lub przewinęły się przez nasz klub - zakończyła Drozdowska.
Kiedyś Sosnowiec było miastem tętniącym życiem sportowym. Kiedyś był przemysł ciężki i w klubach nie musiano zastanawiać się co robić z gotówką. Teraz okazuje się, że w dzisiejszych czasach nie ma drużyny w Sosnowcu, która dobrze radziłaby sobie z nową rzeczywistością. Czy świat aż tak poszedł naprzód? Koszykówka praktycznie nie istnieje, siatkówka również. Piłka nożna to na razie melodia… przeszłości, którą wszyscy ludzie żyją, wspominają i coraz częściej pytają: „Czy jeszcze dożyjemy pięknych czasów?”. Hokej, co prawda gra w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale każdy kolejny sezon przynosi rozczarowanie i pytania: „Co dalej?”. Pojawiają się błyski, jak właśnie awans naszych piłkarek... Dziś wszystko wskazuje na to, że ich upadek będzie z głośnym hukiem. Są jeszcze sporty indywidualne i osoby, które zadziwiają świat, jak Krzysztof Brzozowski, który pcha ciężką metalową kulą, jakby była wykonana z tworzywa sztucznego. Ale i on czeka na wsparcie. Jak tak dalej pójdzie, to rzeczywiście będziemy sportową pustynią, na której tubylcy będą żyć przeszłością i mieć pretensje: „Zasługujemy na to i na tamto...” Zasługujemy, ale to trzeba poprzeć czynami...
Sosnowiczanki jeszcze pół roku temu szalały z radości na boisku w Katowicach, gdzie zapewniły sobie awans do Ekstraligi. Lały się szampany i wszyscy planowali odbudować silny kobiecy klub z Zagłębia Dąbrowskiego. - Dwa sezony zażarcie walczyłyśmy o powrót do elity, gryzłyśmy trawę, wiosnę zakończyłyśmy bez porażki. Obiecywano nam stypendia, nawet po 2-2,5 tys. złotych. Szalenie cieszyłyśmy się z awansu, na zakończeniu pojawili się politycy... skończyło się na obietnicach, wszystkie słowa okazały się być puste, a obietnice bez pokrycia - wyjaśnia Drozdowska. - Urząd Miasta postąpił, jak postąpił, ale w ostatecznym rozrachunku zostałyśmy na lodzie. Dochodzę do wniosku, iż nie warto zostawiać całego serca, gdy jest się samemu i nie można liczyć na wsparcie. Wydawało się, iż awans jest dla nas spełnieniem marzeń, jednak przed startem rozgrywek straciliśmy najlepszą zawodniczkę Monikę Koziarską. Niestety, nie miałyśmy szans na duże wzmocnienia, choć w męskiej sekcji udało się wymienić praktycznie cały zespół. My zostałyśmy z kadrą liczącą 13 piłkarek - dodała załamana trenerka.
Trudno dziwić się decyzji Drozdowskiej, która w klubie pełniła kilka funkcji naraz. - Ja już nie radzę sobie z tym wszystkim, czuję się wypalona. Przed meczem muszę przyjąć sędziny, wypisać protokoły, poprowadzić rozgrzewkę, ustalić taktykę i jeszcze wyjść i zagrać. Może nowy trener zdoła wstrząsnąć tym wszystkim i przede wszystkim doczeka się wsparcia. Rozumiem problemy finansowe klubu, jednak pozostaje ogromny żal, że doszło do sytuacji, w której się znalazłyśmy - kręci głową „Drozda”.
Najgorsze jest to, iż w sąsiedztwie pokazano, iż po awansie da się tanim kosztem zrobić coś z niczego. - Przykład beniaminka z Katowic pokazuje, że da się budować kobiecą piłkę, tam jest coraz lepiej, a przecież drużynę tworzą piłkarki, które wychowały się w Czarnych lub przewinęły się przez nasz klub - zakończyła Drozdowska.
Kiedyś Sosnowiec było miastem tętniącym życiem sportowym. Kiedyś był przemysł ciężki i w klubach nie musiano zastanawiać się co robić z gotówką. Teraz okazuje się, że w dzisiejszych czasach nie ma drużyny w Sosnowcu, która dobrze radziłaby sobie z nową rzeczywistością. Czy świat aż tak poszedł naprzód? Koszykówka praktycznie nie istnieje, siatkówka również. Piłka nożna to na razie melodia… przeszłości, którą wszyscy ludzie żyją, wspominają i coraz częściej pytają: „Czy jeszcze dożyjemy pięknych czasów?”. Hokej, co prawda gra w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale każdy kolejny sezon przynosi rozczarowanie i pytania: „Co dalej?”. Pojawiają się błyski, jak właśnie awans naszych piłkarek... Dziś wszystko wskazuje na to, że ich upadek będzie z głośnym hukiem. Są jeszcze sporty indywidualne i osoby, które zadziwiają świat, jak Krzysztof Brzozowski, który pcha ciężką metalową kulą, jakby była wykonana z tworzywa sztucznego. Ale i on czeka na wsparcie. Jak tak dalej pójdzie, to rzeczywiście będziemy sportową pustynią, na której tubylcy będą żyć przeszłością i mieć pretensje: „Zasługujemy na to i na tamto...” Zasługujemy, ale to trzeba poprzeć czynami...
Dodaj komentarz
61Znicz Basket Pruszków
vs
81MKS Dąbrowa Górnicza
0Pilica Koniecpol
vs
0Czarni Sosnowiec




