Poza grą

02:05, 13.01.2012

Pozostały tylko wspomnienia

Autor: Michał Grzyb

Kazimierz Płomień Sosnowiec - ta nazwa brzmi dumnie, a raczej brzmiała, bo ponad trzy lata temu jeden z najbardziej utytułowany klubów w historii polskiej siatkówki - z powodu kłopotów finansowych - wycofał się z gry w PlusLidze. Dlaczego nikt nie pomógł w uratowaniu zespołu?

Trzykrotny mistrz Polski, tyle samo razy zdobywał puchar kraju. Zwycięzca Pucharu Europy (jako nasz jedyny zespół - przed fuzją, pod nazwą Płomień Milowice) oraz brązowy medalista tych prestiżowych rozgrywek. Tak wygląda lista najważniejszych osiągnięć jednego z najbardziej znanych i lubianych klubów w historii polskiej siatkówki. Nazwiska takie jak: Bosek, Sadalski, Wspaniały czy Zarzycki zna każdy kibic w kraju. Niestety po sukcesach klubu z Zagłębia Dąbrowskiego pozostały tylko wspomnienia. W sierpniu 2008 roku działacze podjęli decyzję o wycofaniu zespołu z rozgrywek. Co zdecydowało o takim kroku? - Współpraca z BH Steel-Energią dobiegła końca. Firma zdecydowała się na wielomilionowe inwestycje w innych obszarach, niż sport i po prostu nie będzie w stanie znowu udźwignąć odpowiedzialności za klub. Dlatego Płomień został wystawiony na sprzedaż - poinformował jeszcze wiosną 2008 roku ówczesny prezes Paweł Kaczmarczyk i rozpoczął poszukiwania sponsora. Jednak, aby potencjalny nowy inwestor mógł przejąć drużynę, musiał spełnić kilka warunków. - Po pierwsze, zespół musi nadal grać w Sosnowcu. Po drugie, nabywca ma przedstawić gwarancje finansowe na poziomie 3 milionów złotych - wyliczał prezes.
Sosnowieccy kibice byli w szoku. Wszyscy wiedzieli, że brakuję pieniędzy, jednak nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Kaczmarczyk zapewnił, że zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby Płomień pozostał na siatkarskiej mapie Polski.

Ciekawe materiały i wspomnienia Płomienia na nowym fanpage'u na facebooku – TUTAJ.

Po kilku dniach sympatycy Płomienia dowiedzieli się, że jest pewna zagraniczna firma, która może pomóc drużynie. - Od połowy marca 2008 roku prowadziliśmy rozmowy z kanadyjską firmą z branży turystycznej, której właścicielem był Polak, mieszkający w Ameryce Południowej. Rozmawialiśmy kilkunastokrotnie, cały czas byliśmy w stałym kontakcie mailowym. Przedstawiłem wszystkie dokumenty, dotyczące spółki oraz planów na przyszły sezon. W czerwcu podpisałem umowę na świadczenie usług reklamowych, a właściciel firmy na sprzedaż akcji spółki. Myślałem, że wszystko mamy już poukładane. Niestety umówiony termin pierwszej zapłaty minął, a kontakt z firmą się urwał. Zgodnie z zapisami, umowa wygasła i znowu zostaliśmy na lodzie - opowiada Kaczmarczyk.

Po nieudanym mariażu z branżą turystyczną klub liczył na pomoc ze strony miasta. Ta jednak była znikoma, wręcz bliska zeru. - Przykro to mówić, ale gmina Sosnowiec nie czuje sportu. W przeciwieństwie do okolicznych miast, ze sportu nie robi się tutaj wizytówki i nie wykorzystuje potencjału marketingowego, towarzyszącego imprezom sportowym. Pomoc od miasta to około 110 tysięcy złotych na sezon, przeznaczane na stypendia dla siatkarzy - mówił zawiedziony prezes.

Władze miasta zadeklarowały, że jedyną pomocą z ich strony może być zorganizowanie spotkania z przedstawicielami firm, które funkcjonują na terenie Zagłębia. Podczas rozmów w gmachu urzędu miejskiego prezesi sosnowieckich sekcji sportowych różnych dyscyplin próbowali przekonać owych sponsorów do inwestycji w ich kluby. Prezentacja przygotowana przez prezesa Płomienia położyła rywala na łopatki. Zyski, forma reklamy, szczegółowy plan na najbliższe lata - wszystko opracowane z najmniejszymi szczegółami. - Spotkania organizowane w Urzędzie Miejskim z „lokalnymi przedsiębiorcami” to była jednak porażka organizacyjna. Na rozmowach pojawiało się maksimum…pięć firm! Znalezienie sponsora w tak „szerokim” gronie graniczyło z cudem - kręci głową Kaczmarczyk. - Najbardziej boli fakt, że kluby w Radomiu, Olsztynie czy pierwszoligowym Bielsku, dostały wsparcie ze strony miasta i mogły przygotować się do sezonu. Dla mnie to naprawdę dziwne, w innych gminach można z czegoś zrezygnować, ratując klub, a w Sosnowcu było to niemożliwe - dodaje.

- Sosnowiec to moje miasto i bardzo boli mnie fakt, że taka drużyna, jak Płomień, musiała wycofać się z rozgrywek - mówi były siatkarz i trener Waldemar Wspaniały. - Mam żal do miasta, które powinno pomóc. Nie przemawiają do mnie fakty w stylu: daliśmy stypendia, udostępniliśmy halę itd. Nie takie gminy jak Sosnowiec pomagają swoim zespołom. Gorzów i Kędzierzyn-Koźle dbają o siatkówkę, żużel, piłkę nożną, więc dlaczego w Sosnowcu nie można było tego zrobić? Przecież to jest promocja miasta! Pan Hałasik tyle lat sponsorował Płomień i w takiej chwili nie otrzymał pomocy. Przykro mi to mówić, bo miastem rządzą osoby, które dobrze znam. Ale taka jest prawda - dodał.

- Znam działaczy z Sosnowca i wiem, że zrobili wszystko, co w ich mocy, aby ten klub uratować - wyznaje mistrz olimpijski z 1976 roku, Ryszard Bosek. - Pan Hałasik przez wiele lat wykładał pieniądze z własne kieszeni, jednak każda kieszeń ma swoje dno. Szkoda, że ta sytuacja tak smutno się zakończyła. W Płomieniu spędziłem piękne 10 lat i zostaną tylko wspomnienia. Niezrozumiała jest dla mnie postawa miasta. Przecież istnieje taka opcja jak „promocja miasta przez sport”. Wiele gmin, chcąc pokazać się i zareklamować na arenie krajowej, po prostu wyciąga dłoń i prosi o możliwość sponsorowania. Promocja gminy przez sport jest dużo tańsza niż innego rodzaju reklama w mediach. Siatkówka, to dyscyplina, która rozwija się i przyciąga mnóstwo kibiców, wśród nich młodzieży. Szkoda, że w Sosnowcu tego nie uwzględnili.

Prezes mimo wszystko nie składał broni i nadal szukał wsparcia dla „Kazików”. - W lipcu na horyzoncie pojawiła się firma z branży paliwowej, która chciała zainwestować w sponsoring klubu. Ale po dwóch spotkaniach okazało się, że właściciel bardziej zainteresowany jest wypłatą dywidendy na koniec roku obrachunkowego a finansowanie sportu to nie było do końca to, o co mu chodziło - kontynuuje Kaczmarczyk.

Mimo ogromnych starań sprawdził się najgorszy scenariusz. Płomień nie znalazł sponsora gotowego wyłożyć pieniądze na zatrzymanie siatkówki w Sosnowcu. - Począwszy od sierpnia, szanse na wystartowanie w rozgrywkach malały z dnia na dzień - przyznaje prezes. - Udało się namówić dotychczasowego sponsora BH Steel-Energia do kontynuowania współpracy. Miałem obiecany milion, ale to wciąż było mało. Nie chciałem ryzykować i startować w lidze w ciemno, bez wystarczających środków. W końcu, po zasięgnięciu opinii odpowiednich organów statutowych spółki, podjąłem decyzję o wycofaniu drużyny z rozgrywek. Nie była to łatwa decyzja, ale wydaje mi się, ze w obecnej sytuacji słuszna. Nie sztuka narażać spółkę i zawodników na długi czy zobowiązania, skoro już wcześnie wiedziało się, że ciężko byłoby te zobowiązania wypełniać. Przeżywałem to przez ostatnie dwa sezony i nie miałem ochoty na powtórkę z rozrywki. Udało się spłacić ponad 1,3 mln złotych zobowiązań, a więc spółka jest „na czysto”.

- Klub zachował się wobec zawodników bardzo dobrze - zapewnia Rafał Legień, były kapitan Płomienia, obecnie trener pierwszoligowego MKS MOS Interpromex Będzin. - Poinformowano nas, że wycofuje się sponsor i sytuacja będzie ciężka. Pieniądze, które mieliśmy otrzymać, zostały wypłacone zgodnie z planem. Zarząd poprosił nas, aby nie podpisywać kontraktów z innymi klubami, ponieważ trwają rozmowy z potencjalnymi sponsorami. Niestety nie udało się nic zrobić i zawodnicy przeszli do innych drużyn. Liczyliśmy na szczęście i zainteresowanie nie tylko ze strony miasta, ale także firm z województwa. Wyszło jak wyszło i trzeba było się z tym pogodzić.

Po rezygnacji z gry w PlusLidze, Płomień rozpoczął sezon od najniższego szczebla rozgrywek - czyli czwartej ligi! Już na samym początku „Kazikom” trafiła się ogromna szansa na…awans! - Do czwartej ligi wystawiliśmy juniorów, którzy mieli walczyć o grę w trzeciej lidze. Los się do nas uśmiechnął. Mieliśmy okazję zagrać w barażu o miejsce w wyższej klasie. Udało się pokonać rywala i awansować - mówi Kaczmarczyk. Zespół w dalszym ciągu walczy na trzecioligowym froncie. Po ponad dwóch latach spędzonych w sosnowieckim obiekcie w dzielnicy Kazimierz Górniczy, rozgrywa teraz mecze w znanym „Żeromie”, w którym jeszcze w sezonie 2007/08 występowali ich starsi koledzy.

Kibice sosnowieckiej siatkówki do dziś wierzą, że być może uda się odbudować tą piękną dyscyplinę w stolicy Zagłębia Dąbrowskiego. Wszyscy wyznają, że Płomień nie zgasł, on się tli, ale zapłonie na nowo - jeszcze mocniejszy. Jak na razie fanom pozostało kibicować drużynom Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza i MKS MOS Interpromex Będzin, które znajdują się nadal na siatkarskiej mapie Polski i radzą sobie w lidze bardzo dobrze. Po Płomieniu pozostały tylko wspomnienia, jednak jedno jest pewne - nikt nam ich nie odbierze!



Od redakcji: Płomień to nie jedyny klub, który zniknął z elity w Sosnowcu. Koszykarze również dawali radość kibicom ze stolicy Zagłębia Dąbrowskiego, a teraz grają w III lidze. Podobnie siatkarki, piłkarze również znaleźli się na ostrym zakręcie, a hokej próbuje wygrzebać się z problemów. Oczywiście każdy liczy na pomoc Gminy Sosnowiec, rozumiemy tłumaczenie, że miasta nie stać na utrzymanie tylu klubów, jednak inne gminy jakoś radzą sobie i wspierają sport i tym samym w świetny sposób się promują. Media najwięcej miejsca poświęcają piłce nożnej i siatkówce, część gmin potrafi to wykorzystać. Wystarczy popatrzeć na Dąbrowę Górniczą, którą rozsławiają na Polskę siatkarki. O Sosnowcu - w aspektach sportowych - nie mówi się za dużo, a jeśli już, to najczęściej w negatywny sposób lub we wspomnieniach, gdyż gmina nie potrafi uporządkować spraw, albo w sposób wystarczający pomóc zasłużonym klubom, których w tym mieście nie brakuje. Często wygląda to tak, że włodarze miejscy chcą pomóc każdemu klubowi, a wychodzi na to, że nie pomaga żadnemu. Upadku Płomienia nigdy nie wybaczono, o czym nie tylko przekonują się urzędnicy, ale także kandydaci na polityków, jak Piotr Hałasik, który naszym odczuciem przegrał wybory do senatu z kretesem (przynajmniej biorąc pod uwagę ile środków zaangażował w kampanię) i zawdzięcza to faktowi, że upadek klubu spadł na jego barki. Jeśli sosnowieccy politycy nie otrząsną się i nie wprowadzą wystarczającego planu ratunkowego w hokejowym i piłkarskim Zagłębiu, to niedługo na rękach będą mieli kolejną „krew”, a Sosnowiec stanie się sportową pustynią (mówimy tutaj o sportach drużynowych, którym media poświęcają dużo uwagi).

Skomentuj ten artykuł na naszym fanpage'u na facebooku – TUTAJ.

Ciekawe materiały i wspomnienia Płomienia na nowym fanpage'u na facebooku – TUTAJ - Płomień SSA Sosnowiec.

Dodaj komentarz


I liga

61Znicz Basket Pruszków

vs

81MKS Dąbrowa Górnicza

IV liga

0Pilica Koniecpol

vs

0Czarni Sosnowiec

więcej