Publicystyka / Wywiady
05:05, 09.12.2011
Czarni są spokojni przed wiosną
Autor: (mw) / sportowezaglebie.pl
Już od dwóch lat zespół Czarnych Sosnowiec jest spisywany na straty. Rok temu miał być pewny spadek, udało się wywalczyć 10. miejsce. W tym roku męska sekcja miała stać się rezerwami Zagłębia, ale nadal walczy na IV-ligowym froncie.
zdj. Maciej Wasik
W wakacje postawiono krzyżyk na Czarnych, zespół miał zostać przejęty przez Zagłębie Sosnowiec i stać się rezerwami… oczywiście na drodze stanęły pieniądze, a raczej ich brak. Przez zamieszanie IV-ligowy klub nie dostał dotacji z miasta i przez wiele osób został spisany na straty. Sosnowiczanie potwierdzili jednak, że każdy rywal jest w ich zasięgu, a drużyna spokojnie mogłaby zajmować 4. - w najgorszym razie 5. - miejsce, jednak… no właśnie. Zapraszamy na wywiad z trenerem Czarnych, Jerzym Grabarą.
sportowezaglebie.pl: Dużo bramek nie straciliście, ale...
Trener Czarnych, Jerzy Grabara: - … dużo nie strzeliliśmy. Tak, to jest nasz największy mankament. Gdybyśmy chociaż 50 procentową skutecznością się wykazali, to miałoby to duże przełożenie na punkty i w efekcie lokatę. Tabela nie kłamie, co prawda z jednej strony w tamtym roku zrobiliśmy 16 punktów, w tym 21, wtedy cieszyliśmy się, teraz jest duży niedosyt. Mogliśmy pokusić się o dużo wyższą lokatę. Do tej pory rozpamiętujemy takie mecze, jak z Kamienicą w Sosnowcu, w którym prowadziliśmy 2:0 do przerwy i... przegraliśmy 2:3. Spotkania z Zagłębiakiem (1:2) i Slavią (0:1), w których przegrywaliśmy z własnej winy, śni się mecz z Szombierkami (1:2), straciliśmy punkty w 93.
sportowezaglebie.pl: Dużo bramek nie straciliście, ale...
Trener Czarnych, Jerzy Grabara: - … dużo nie strzeliliśmy. Tak, to jest nasz największy mankament. Gdybyśmy chociaż 50 procentową skutecznością się wykazali, to miałoby to duże przełożenie na punkty i w efekcie lokatę. Tabela nie kłamie, co prawda z jednej strony w tamtym roku zrobiliśmy 16 punktów, w tym 21, wtedy cieszyliśmy się, teraz jest duży niedosyt. Mogliśmy pokusić się o dużo wyższą lokatę. Do tej pory rozpamiętujemy takie mecze, jak z Kamienicą w Sosnowcu, w którym prowadziliśmy 2:0 do przerwy i... przegraliśmy 2:3. Spotkania z Zagłębiakiem (1:2) i Slavią (0:1), w których przegrywaliśmy z własnej winy, śni się mecz z Szombierkami (1:2), straciliśmy punkty w 93.
minucie. Z tych 4 spotkań, wystarczyłoby 50 procent punktów i jesteśmy na 4. miejscu, to byłoby odzwierciedlenie naszych możliwości. Mimo wszystko pozostajemy prawie najmłodszą drużyną. Robiłem taką analizę i tylko Włodar Częstochowa miał niższą średnią wieku, biorąc pod uwagę mecze z nami. Jednak nie wszystko spisujemy na brak doświadczenia i młodość. Potencjał w drużynie jest, zabrakło cwaniactwa i piłkarskiej mądrości. To wszystko złożyło się na nasze miejsce w tabeli.
Macie problem z pewnym syndromem. Na ekipy z górnej tabeli mobilizowaliście się, graliście dobre mecze, a z zespołami z dołu męczyliście się. Czasami zdarzały się sytuacje, jak z Zagłębiakiem, że w pierwszej połowie spaliście, a w drugiej gryźliście murawę razem z glebą.
- W meczu z Zagłębiakiem wkradła się nerwowość. Nie ma problemu, jeśli chodzi o stronę mentalną, jeśli gramy z Wesołą, Wyzwoleniem i innymi drużynami z czołówki, natomiast mamy problemy przy konfrontacji z drużynami, które są zdecydowanie w naszym zasięgu. Wspomniany mecz w Dąbrowie Górniczej, Szombierki Bytom czy Slavia, gdzie straciliśmy bramkę w 85. minucie, a do tego czasu mogliśmy wysoko prowadzić. Nie wszystko można zrzucić na młodość, choć widać po niektórych, że część zachowań jeszcze pozostała z meczów juniorskich. Zanim zespół okrzepnie w IV-ligowym towarzystwie, to trochę czasu musi minąć.
Zasłużył ktoś na indywidualne wyróżnienie?
- Generalnie końcówkę sezonu bardzo dobrą miał Paweł Domański. Stosunkowo dobrze wkomponowali się w zespół Zieliński i Płaziński. Trochę problemów organizacyjnych, w związku z pracą miał Szymon Stok, ale okazał się tym, który strzelił najwięcej bramek. Były momenty, kiedy decydował o losach spotkań. Między innymi w ostatnim meczu z Unią Rędziny (1:0), więc mimo wszystko był jasnym punktem drużyny. Należy wspomnieć również o Grzesiu Oberaju, który doszedł do zespołu, choć miał braki, to stanowił o sile drużyny. Gdy wrócił, to mieliśmy serię 5 meczów bez porażki, jednak ponownie przyplątała się kontuzja. W zastępstwie do zespołu wrócił Łukasz Cichoń. Obaj są doświadczeni i dużo wznoszą od strony mentalnej, zapewniają spokój na boisku i pewien komfort psychiczny. Szkoda, że nie mogliśmy korzystać z ich usług przez całą rundę. Myślę, że gdyby grali, to by nasz wynik był dużo lepszy.
Jakie plany kadrowe, nie ma obaw w klubie, że ktoś podbierze młodych piłkarzy?
- Zawsze podkreślałem, że w Czarnych powinniśmy pracować w oparciu o młodzież. Naszym najbliższym, naturalnym partnerem jest Zagłębie. Jeśli nasi piłkarze będą mieli okazję sprawdzić się w II lidze, to nie uważam, że będzie to miało negatywny wpływ na rozwój drużyny, jest to raczej celowe działanie. Uważam, że nie ma ludzi niezastąpionych, a jeśli to ma przynieść korzyść piłkarzom, to nie można ich na siłę trzymać. Mam na myśli Domańskiego, Dreszera czy Gierczuka. Myślę jednak, że nie będzie jakiegoś eksodusu, że nagle zostaniemy z pustymi rękoma. Już rok temu spisywano nas na straty i daliśmy sobie radę, tym razem drużyna jest jeszcze młodsza i też pokazała, że potrafi grać. Wydaje mi się, że pułap ponad 30 punktów jest jak najbardziej osiągalny.
Gdyby trener mógł wzmocnić konkretną formację, która byłaby to linia?
- Przydałby się środkowy obrońca, to jest pewne, ale również przydałby się piłkarz ofensywny, który strzela tych 10 bramek na rundę, to jest istotna rzecz. Od tego zaczęliśmy, stosunkowo nie tracimy dużo bramek i do gry defensywniej zespołu nie można mieć dużych zastrzeżeń, ocena jest pozytywna. Natomiast brakuje nam spokoju pod bramką przeciwnika, a sytuacji stwarzamy sobie mnóstwo. Dużo do życzenia pozostawia skuteczność, jednak w tym składzie osobowy spokojnie możemy pokusić się o pierwszą szóstkę.
Rozmawiał: Maciej Wasik.
Macie problem z pewnym syndromem. Na ekipy z górnej tabeli mobilizowaliście się, graliście dobre mecze, a z zespołami z dołu męczyliście się. Czasami zdarzały się sytuacje, jak z Zagłębiakiem, że w pierwszej połowie spaliście, a w drugiej gryźliście murawę razem z glebą.
- W meczu z Zagłębiakiem wkradła się nerwowość. Nie ma problemu, jeśli chodzi o stronę mentalną, jeśli gramy z Wesołą, Wyzwoleniem i innymi drużynami z czołówki, natomiast mamy problemy przy konfrontacji z drużynami, które są zdecydowanie w naszym zasięgu. Wspomniany mecz w Dąbrowie Górniczej, Szombierki Bytom czy Slavia, gdzie straciliśmy bramkę w 85. minucie, a do tego czasu mogliśmy wysoko prowadzić. Nie wszystko można zrzucić na młodość, choć widać po niektórych, że część zachowań jeszcze pozostała z meczów juniorskich. Zanim zespół okrzepnie w IV-ligowym towarzystwie, to trochę czasu musi minąć.
Zasłużył ktoś na indywidualne wyróżnienie?
- Generalnie końcówkę sezonu bardzo dobrą miał Paweł Domański. Stosunkowo dobrze wkomponowali się w zespół Zieliński i Płaziński. Trochę problemów organizacyjnych, w związku z pracą miał Szymon Stok, ale okazał się tym, który strzelił najwięcej bramek. Były momenty, kiedy decydował o losach spotkań. Między innymi w ostatnim meczu z Unią Rędziny (1:0), więc mimo wszystko był jasnym punktem drużyny. Należy wspomnieć również o Grzesiu Oberaju, który doszedł do zespołu, choć miał braki, to stanowił o sile drużyny. Gdy wrócił, to mieliśmy serię 5 meczów bez porażki, jednak ponownie przyplątała się kontuzja. W zastępstwie do zespołu wrócił Łukasz Cichoń. Obaj są doświadczeni i dużo wznoszą od strony mentalnej, zapewniają spokój na boisku i pewien komfort psychiczny. Szkoda, że nie mogliśmy korzystać z ich usług przez całą rundę. Myślę, że gdyby grali, to by nasz wynik był dużo lepszy.
Jakie plany kadrowe, nie ma obaw w klubie, że ktoś podbierze młodych piłkarzy?
- Zawsze podkreślałem, że w Czarnych powinniśmy pracować w oparciu o młodzież. Naszym najbliższym, naturalnym partnerem jest Zagłębie. Jeśli nasi piłkarze będą mieli okazję sprawdzić się w II lidze, to nie uważam, że będzie to miało negatywny wpływ na rozwój drużyny, jest to raczej celowe działanie. Uważam, że nie ma ludzi niezastąpionych, a jeśli to ma przynieść korzyść piłkarzom, to nie można ich na siłę trzymać. Mam na myśli Domańskiego, Dreszera czy Gierczuka. Myślę jednak, że nie będzie jakiegoś eksodusu, że nagle zostaniemy z pustymi rękoma. Już rok temu spisywano nas na straty i daliśmy sobie radę, tym razem drużyna jest jeszcze młodsza i też pokazała, że potrafi grać. Wydaje mi się, że pułap ponad 30 punktów jest jak najbardziej osiągalny.
Gdyby trener mógł wzmocnić konkretną formację, która byłaby to linia?
- Przydałby się środkowy obrońca, to jest pewne, ale również przydałby się piłkarz ofensywny, który strzela tych 10 bramek na rundę, to jest istotna rzecz. Od tego zaczęliśmy, stosunkowo nie tracimy dużo bramek i do gry defensywniej zespołu nie można mieć dużych zastrzeżeń, ocena jest pozytywna. Natomiast brakuje nam spokoju pod bramką przeciwnika, a sytuacji stwarzamy sobie mnóstwo. Dużo do życzenia pozostawia skuteczność, jednak w tym składzie osobowy spokojnie możemy pokusić się o pierwszą szóstkę.
Rozmawiał: Maciej Wasik.
Czarni treningi wznowią 9 stycznia, mają w planie 14 sparingów. Po jesieni mają na koncie 21 punktów (6 zwycięstw, 3 remisy i 6 porażek, bilans bramkowy 19:18).





