Publicystyka / Wywiady

09:55, 04.10.2011

Szczygieł: kolegom się nie odmawia

Autor: Michał Grzyb / sportowezaglebie.pl

W swojej karierze reprezentował barwy znakomitych klubów, jak Resovia Rzeszów, Jastrzębski Węgiel, Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle czy Płomień Sosnowiec. W swoim dorobku ma wszystkie kolory medali mistrzostw Polski, a także krajowy puchar. Teraz zdecydował się wykorzystać swoje doświadczenie w pierwszoligowym MKS-ie MOS Interpromex Będzin i pomóc klubowi w walce o jak najwyższą lokatę. O kim mowa? O nowym środkowym będzińskiego klubu Sławomirze Szczygle.


Sportowezagłebie: Sławku, dlaczego Będzin?

Sławomir Szczygieł: - Pewnego dnia zadzwonił telefon. Odebrałem, a po drugiej stronie odezwał się Rafał Legień. Przedstawił konkretną propozycję, a ja długo nie zastanawiałem się. Na taką ofertę trudno było się nie zgodzić. Kolegom się nie odmawia - dlatego jestem tu i teraz.

Czy uważasz, że Twoje bogate doświadczenie w najwyższej klasie rozgrywkowej przełoży się na postawę MKS-u i końcowy wynik w lidze?

- Po to tutaj przyszedłem, żeby pomóc zespołowi. Dobrze wiesz, że kluby ściągają doświadczonych zawodników po to, aby drużyna grała lepiej. Ja zrobię wszystko, żeby tak było. Chciałbym pokazać tym mniej doświadczonym siatkarzom, co trzeba zrobić np. w końcówce meczu, żeby go wygrać. Czasami zawodnicy „gotują się” i popełniają błędy. Wystarczy chłodna głowa i wynik końcowy jest zadowalający. Nie zawsze trzeba atomowo uderzać pod sufit, aby zdobyć punkt. Granie „z głową”, to podstawa do zwycięstw. To wystarczy. Z perspektywy czasu zauważyłem, że chłopaki w okresie przygotowawczym zrobili postępy. Podpatrują, pytają i o to właśnie chodzi.

Pamiętamy oboje Twój okres gry w sosnowieckim Płomieniu.
Wtedy w jednej drużynie byłeś z Rafałem Legieniem. Teraz twój kolega jest trenerem zespołu, w którym występujesz. Jakie są wasze relacje?

- Nastąpiła trochę śmieszna sytuacja. Fakt jest taki, że dobrze się znamy i tego nieukrywany. Jednak Rafała zdanie jest w drużynie najważniejsze i muszę to uszanować, nawet jakbym się z jego decyzjami nie zgadzał. On bierze za wszystko pełną odpowiedzialność. Ja mogę wyrazić jedynie swoją opinię, jeżeli mnie o to poprosi. Jeżeli nie będzie chciał, to nie mam prawa podważyć jego decyzji. Nawet o tym nie myślę.

Nie chcesz chyba powiedzieć, że nie ma takich sytuacji, w których przychodzi do ciebie Rafał i mówi: „Słuchaj Sławek, mam taki i taki problem. Pomożesz?”:

- Ależ oczywiście, że takie sytuacje mają miejsce. Nikt nie jest idealny. Dialog jest potrzebny! Rafał przychodzi jak ma jakieś wątpliwości i pyta. Czasami się zgadzamy, czasami mamy odmienne zdanie, ale Rafał zawsze tak kombinuje, żeby było dobrze. To się ceni.

Przejdźmy do atmosfery w zespole. Jesteś najstarszym zawodnikiem w drużynie. Jak wyglądają Twoje relację z młodymi siatkarzami? Znaleźliście wspólny język?

- Oprócz Bartosza Schmidta i Maćka Janikowskiego znałem wszystkich. Z Grześkiem Wójtowiczem grałem w Kędzierzynie-Koźlu, z resztą też miałem kontakt na parkiecie. Teraz należało poznać się bliżej, zobaczyć, kto jaki ma charakter. Nikt nikogo się nie bał, od razu znaleźliśmy wspólny język. Na początku Bartek i Maciek byli spięci, bo przeszli z wieku juniora do pierwszego zespołu i nie wiedzieli, co się dzieje. Teraz z biegiem czasu okrzepli i wygląda to dobrze. Żartują, śmieją się i zachowują się jak wszyscy dookoła. O to nam chodziło.

Czy jesteście w stanie powalczyć o pierwszą trójkę? Jak ocenisz wasze szanse w tym roku?

- Wiesz jak to w sporcie bywa. Czasami mówi się o medalach na starcie sezonu, a walczy się później o utrzymanie. Ja nie chcę tutaj niczego deklarować, zapewniać, że będzie tak czy inaczej. Po prostu wierzę w to, że stać ten zespół na dobrą grę i walkę z każdym rywalem. Trzeba po prostu podejść do każdego meczu skoncentrowanym i zagrać na maksimum. Pamiętam do dziś słowa Wiktora Kreboka, który powiedział, że należy tak samo walczyć o pierwszą piłkę jak i ostatnią, bo w końcówce może się okazać, że przez tą pierwszą akcję, nie wygrałeś seta czy meczu. Musimy być twardo nastawieni. Będzie w meczu 0:2? Trudno! Wychodzimy na parkiet, dajemy z siebie wszystko i wygrywamy 3:2. Walka to podstawa. Jak jej nie zabraknie, to wynik będzie naprawdę dobry.

Rozmawiał: Michał Grzyb

Dodaj komentarz


I liga

61Znicz Basket Pruszków

vs

81MKS Dąbrowa Górnicza

IV liga

0Pilica Koniecpol

vs

0Czarni Sosnowiec

więcej