Publicystyka / Wywiady
05:00, 13.08.2010
Wrona: Chcemy dobrze grać w piłkę!
Autor: Mateusz Załęski / sportowezaglebie.pl
Już w najbliższy weekend zawodnicy wszystkich V-ligowych drużyn wyjdą na murawy swoich boisk i rozpoczną tym samym sezon 2010-11. We wszystkich ekipach panuje podniosła atmosfera. Zawodnicy i sztaby już są gotowe do zainaugurowania nowych rozgrywek.
Zapraszamy do przeczytania rozmowy z trenerem sosnowieckiego AKS-u, Dariuszem Wroną. Rozmawialiśmy między innymi o okresie przygotowawczym, odejściu Hepo i Banarskiego oraz o obecnej sytuacji w polskiej piłce.
Sportowezaglebie.pl: Jest Pan zadowolony z okresu przygotowawczego?
Dariusz Wrona: - Ciężko powiedzieć czy ja jestem zadowolony. Zadowoleni są chłopcy. Mówili mi, że bardzo spodobały im się treningi, były ciekawe i ciężkie. Na pewno przyniosą im one wiele korzyści. Z całą pewnością były to lepsze treningi niż w zeszłym roku wiosną. Myślę, iż ciężka i wytrwała praca moich podopiecznych w okresie przygotowawczym zaowocuje w przyszłości.
W jakiej dyspozycji pod względem fizycznym są zawodnicy?
- Już na pierwszych treningach stawili się wszyscy, co mnie osobiście bardo ucieszyło. Trenowaliśmy praktycznie do początku lipca, więc przerwy nie było zbyt dużo, bo tylko 20 dni. Wszyscy przeszli testy wydolnościowe. Ci, którzy, na co dzień grali, nie stracili nic, a reszta, która dopiero wchodziła do drużyny lub grała krócej w poprzednim sezonie, również ma wydolność na odpowiednim poziomie. Był czas, aby przygotować się pod względem fizycznym, popracowaliśmy nad taktyką, ćwiczyliśmy dużo z piłką itd.
Sportowezaglebie.pl: Jest Pan zadowolony z okresu przygotowawczego?
Dariusz Wrona: - Ciężko powiedzieć czy ja jestem zadowolony. Zadowoleni są chłopcy. Mówili mi, że bardzo spodobały im się treningi, były ciekawe i ciężkie. Na pewno przyniosą im one wiele korzyści. Z całą pewnością były to lepsze treningi niż w zeszłym roku wiosną. Myślę, iż ciężka i wytrwała praca moich podopiecznych w okresie przygotowawczym zaowocuje w przyszłości.
W jakiej dyspozycji pod względem fizycznym są zawodnicy?
- Już na pierwszych treningach stawili się wszyscy, co mnie osobiście bardo ucieszyło. Trenowaliśmy praktycznie do początku lipca, więc przerwy nie było zbyt dużo, bo tylko 20 dni. Wszyscy przeszli testy wydolnościowe. Ci, którzy, na co dzień grali, nie stracili nic, a reszta, która dopiero wchodziła do drużyny lub grała krócej w poprzednim sezonie, również ma wydolność na odpowiednim poziomie. Był czas, aby przygotować się pod względem fizycznym, popracowaliśmy nad taktyką, ćwiczyliśmy dużo z piłką itd.
Widać, że chłopcy są gotowi do gry.
Co dalej z Mariuszem Czaplą?
- Mariusz Czapla mimo młodego wieku, bo jest to jeszcze młodzieżowiec, nabrał już sporego doświadczenia. Jego ostatnie treningi z III-ligową Skałką Żabnica pokazały, że jest wartościowym zawodnikiem. Udowodnił to w sparingu z Czarnymi Sosnowiec. Jego całkiem niewinne poruszanie się, przesuwania, gra w strefie, to wszystko zaowocuje w przyszłości. Szkoda tylko, że doznał tej kontuzji. Jego brak w drużynie to duża strata dla nas. Niej załamuje się jednak, wczoraj był u lekarza. Najprawdopodobniej może jeszcze nie na Podlesiankę, ale na Ożarowice będzie już gotowy do gry. Taką mam nadzieję.
Mógłby Pan odnieść się do Sebastiana Hepo i Rafała Banarskiego, którzy odeszli z Niwki?
- Jesteśmy takim klubem, który nie robi problemów czy krzywdy zawodnikom. Jeśli chcą odejść z drużyny, nie odpowiadają im warunki, choć według mnie mamy znakomite warunki, jeśli chodzi o trenowanie, boiska. Finansowo też nie jest najgorzej, bo jak na realia okręgówki, to wydaję mi się, że są one na bardzo dobrym poziomie. Zwłaszcza, że wypłaciliśmy wszystkie zaległości piłkarzom i jesteśmy w stosunku do nich na czysto. Cóż mogę powiedzieć, po prostu nie trzymaliśmy ich na siłę. Mam mały żal do nich, że zdecydowali się odejść, bo mieliśmy plan, że wszyscy zostaną i powalczymy o ten awans do IV ligi, z nimi były duże szanse na to. Na dzień dzisiejszy będzie nam dużo ciężej, jeszcze ta kontuzja Czapli i czerwona kartka Ireneusza Wajdy w pierwszym meczu. Początki mogą być nie takie, jakie sobie założyliśmy, ale wchodzą młodzieżowcy, wejdzie Hofman, jeśli uda nam się wszystko załatwić i powinno być dobrze.
Jaki cel stawia Pan sobie i drużynie w nadchodzącym sezonie?
- Naszym głównym celem jest to, aby pokazać się z jak najlepszej strony. Po skończonej pierwszej rundzie chcielibyśmy zagrać o ten awans. Szczakowianka dała radę, a nie widzę, żeby inne drużyny szczególnie się pchały do tej IV ligi. Jest jeszcze ekipa Górnika Piaski, ale graliśmy z nimi i wygraliśmy. Jesteśmy w stanie wygrać z każdym, jeżeli drużyna jest skoncentrowana i zmobilizowana. Chcemy grać dobrze w piłkę i zdobywać dużo punktów. Jeżeli nam się to uda i będzie szansa awansować, to na pewno w zimę w okresie przygotowawczym zorganizujemy dodatkowo jakiś obóz. Warunki do gry, jak już mówiłem mamy znakomite. Teraz chcemy się skupić na jak najlepszej grze, wprowadzamy młodzieżowców, żeby się ogrywali. Nie naciskamy na awans, bo wiadomo, to też są dodatkowe koszta, trzeba będzie pozyskać wtedy jeszcze kilku innych wartościowych piłkarzy. Jeśli jednak będzie nam dana taka szansa, to spróbujemy, ale powtarzam nic na siłę. Mamy plan na przyszłość – na 95-lecie klubu. Za dwa, trzy lata, żeby już awansować. Jest jeszcze na to czas. Na razie trzeba liczyć się z tym, że klub nie spłacił jeszcze wszystkich długów i dopiero jak wyjdzie na prostą, to nasze szansę będą bardziej realne niż teraz.
Których drużyn obawia się Pan najbardziej?
- Wydaję mi się, że najgroźniejszy będzie Górnik Piaski, który słyszałem, że się w dalszym ciągu wzmacnia. Z dobrej strony może pokazać się nowa drużyna w naszej grupie – Śląsk Świętochłowice. Dobrze grać może także Wawel Wirek. Znam tą drużynę jeszcze jak graliśmy razem w V lidze. Są to dobre śląskie drużyny.
Może Pan coś powiedzieć o nowych zawodnikach?
- To znaczy nowych zawodników nie mamy. Wrócił do nas były podopieczny Damian Sokołowski, który po ponad rocznej przerwie w grze w 09 Mysłowice przytył i nie ukrywa tego. Wchodzi dopiero do ekipy i ciężko trenuje i musi trochę potrwać zanim wróci do formy. Mam nadzieję, że będzie dla nas wzmocnieniem w tyłach. Zadowolony jestem także z dwóch moich byłych trampkarzy z Macieja Jastrzemskiego i Darka Korepty, najmłodszego z braci trójki braci. Specjalnie dla nich zgłosiliśmy Okręgową Ligę Juniorów dla rocznika 93, aby mogli się ogrywać. W przyszłości będą dużym wzmocnieniem dla naszego klubu.
Jak Pan oceni obecną sytuację polskiej piłce?
- Fachowców od wypowiadania się na temat piłki nożnej w Polsce jest miliony. Każdy jest dobrym trenerem, piłkarzem, każdy wie wszystko najlepiej. W Polsce i to nie tylko w sporcie, ale w każdej dziedzinie po prostu kulejemy. Może te Euro 2012, nowe stadiony, szkółki mistrzowskie coś nam dadzą. Póki co nie idzie nic ku lepszemu. Trzeba się pogodzić z tym, co mamy i czekać... może się polepszy.
Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów w nadchodzącym sezonie.
Dzięki również i pozdrawiam wszystkich czytelników Sportowego Zagłębia.
Rozmawiał: Mateusz Załęski
Co dalej z Mariuszem Czaplą?
- Mariusz Czapla mimo młodego wieku, bo jest to jeszcze młodzieżowiec, nabrał już sporego doświadczenia. Jego ostatnie treningi z III-ligową Skałką Żabnica pokazały, że jest wartościowym zawodnikiem. Udowodnił to w sparingu z Czarnymi Sosnowiec. Jego całkiem niewinne poruszanie się, przesuwania, gra w strefie, to wszystko zaowocuje w przyszłości. Szkoda tylko, że doznał tej kontuzji. Jego brak w drużynie to duża strata dla nas. Niej załamuje się jednak, wczoraj był u lekarza. Najprawdopodobniej może jeszcze nie na Podlesiankę, ale na Ożarowice będzie już gotowy do gry. Taką mam nadzieję.
Mógłby Pan odnieść się do Sebastiana Hepo i Rafała Banarskiego, którzy odeszli z Niwki?
- Jesteśmy takim klubem, który nie robi problemów czy krzywdy zawodnikom. Jeśli chcą odejść z drużyny, nie odpowiadają im warunki, choć według mnie mamy znakomite warunki, jeśli chodzi o trenowanie, boiska. Finansowo też nie jest najgorzej, bo jak na realia okręgówki, to wydaję mi się, że są one na bardzo dobrym poziomie. Zwłaszcza, że wypłaciliśmy wszystkie zaległości piłkarzom i jesteśmy w stosunku do nich na czysto. Cóż mogę powiedzieć, po prostu nie trzymaliśmy ich na siłę. Mam mały żal do nich, że zdecydowali się odejść, bo mieliśmy plan, że wszyscy zostaną i powalczymy o ten awans do IV ligi, z nimi były duże szanse na to. Na dzień dzisiejszy będzie nam dużo ciężej, jeszcze ta kontuzja Czapli i czerwona kartka Ireneusza Wajdy w pierwszym meczu. Początki mogą być nie takie, jakie sobie założyliśmy, ale wchodzą młodzieżowcy, wejdzie Hofman, jeśli uda nam się wszystko załatwić i powinno być dobrze.
Jaki cel stawia Pan sobie i drużynie w nadchodzącym sezonie?
- Naszym głównym celem jest to, aby pokazać się z jak najlepszej strony. Po skończonej pierwszej rundzie chcielibyśmy zagrać o ten awans. Szczakowianka dała radę, a nie widzę, żeby inne drużyny szczególnie się pchały do tej IV ligi. Jest jeszcze ekipa Górnika Piaski, ale graliśmy z nimi i wygraliśmy. Jesteśmy w stanie wygrać z każdym, jeżeli drużyna jest skoncentrowana i zmobilizowana. Chcemy grać dobrze w piłkę i zdobywać dużo punktów. Jeżeli nam się to uda i będzie szansa awansować, to na pewno w zimę w okresie przygotowawczym zorganizujemy dodatkowo jakiś obóz. Warunki do gry, jak już mówiłem mamy znakomite. Teraz chcemy się skupić na jak najlepszej grze, wprowadzamy młodzieżowców, żeby się ogrywali. Nie naciskamy na awans, bo wiadomo, to też są dodatkowe koszta, trzeba będzie pozyskać wtedy jeszcze kilku innych wartościowych piłkarzy. Jeśli jednak będzie nam dana taka szansa, to spróbujemy, ale powtarzam nic na siłę. Mamy plan na przyszłość – na 95-lecie klubu. Za dwa, trzy lata, żeby już awansować. Jest jeszcze na to czas. Na razie trzeba liczyć się z tym, że klub nie spłacił jeszcze wszystkich długów i dopiero jak wyjdzie na prostą, to nasze szansę będą bardziej realne niż teraz.
Których drużyn obawia się Pan najbardziej?
- Wydaję mi się, że najgroźniejszy będzie Górnik Piaski, który słyszałem, że się w dalszym ciągu wzmacnia. Z dobrej strony może pokazać się nowa drużyna w naszej grupie – Śląsk Świętochłowice. Dobrze grać może także Wawel Wirek. Znam tą drużynę jeszcze jak graliśmy razem w V lidze. Są to dobre śląskie drużyny.
Może Pan coś powiedzieć o nowych zawodnikach?
- To znaczy nowych zawodników nie mamy. Wrócił do nas były podopieczny Damian Sokołowski, który po ponad rocznej przerwie w grze w 09 Mysłowice przytył i nie ukrywa tego. Wchodzi dopiero do ekipy i ciężko trenuje i musi trochę potrwać zanim wróci do formy. Mam nadzieję, że będzie dla nas wzmocnieniem w tyłach. Zadowolony jestem także z dwóch moich byłych trampkarzy z Macieja Jastrzemskiego i Darka Korepty, najmłodszego z braci trójki braci. Specjalnie dla nich zgłosiliśmy Okręgową Ligę Juniorów dla rocznika 93, aby mogli się ogrywać. W przyszłości będą dużym wzmocnieniem dla naszego klubu.
Jak Pan oceni obecną sytuację polskiej piłce?
- Fachowców od wypowiadania się na temat piłki nożnej w Polsce jest miliony. Każdy jest dobrym trenerem, piłkarzem, każdy wie wszystko najlepiej. W Polsce i to nie tylko w sporcie, ale w każdej dziedzinie po prostu kulejemy. Może te Euro 2012, nowe stadiony, szkółki mistrzowskie coś nam dadzą. Póki co nie idzie nic ku lepszemu. Trzeba się pogodzić z tym, co mamy i czekać... może się polepszy.
Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów w nadchodzącym sezonie.
Dzięki również i pozdrawiam wszystkich czytelników Sportowego Zagłębia.
Rozmawiał: Mateusz Załęski






