14:41, 7.05.2009
semeniuk-albert-zegna-sie-z-bedzinem

Semeniuk ma dość!

Autor: Paweł Swarlik / sportowezaglebie.pl

Dwa dni temu Albert Semeniuk po czterech latach przygody z siatkówką w MKS-ie MOS powiedział dość! Po spadku drużyny był załamany i długo zastanawiał się co dalej. Doszedł do wniosku, że jego czas w Będzinie dobiegł końca.

Nie tak wyobrażał sobie ostatni sezon w wykonaniu MKS-u MOS Będzin trener Semeniuk. Młoda, ambitna paka wspomagana przez trzech doświadczonych asów: Rafała Legienia, Piotra Gabrycha i Grzegorza Nowaka miała zawojować pierwszą ligę, tymczasem z hukiem z niej spadła. Młodzi nie wytrzymali ciśnienia, starsi nie wzięli odpowiedzialności za wynik w decydujących momentach. Ta szokująca porażka odbiła się na karierze trenerskiej Semeniuka. Podjął decyzję, że sam zrezygnuje z trenowania zespołu. Obowiązki szkoleniowca miał pełnić do końca maja, ale zdecydował się przekazać drużynę swojemu następcy, grającemu trenerowi Rafałowi Legieniowi. Niestety, wpływ na jego decyzję miały również wydarzenia, które rozegrały się bez jego wiedzy. – Zdecydowałem, że sam odejdę. Po takim ciosie jak spadek, byłem załamany. Jakby tego było mało, dowiedziałem się, że w klubie podejmowane są decyzje personalne za moimi plecami. Nie mam jednak zamiaru nikogo oskarżać i sypać nazwiskami. Nie chcę źle mówić o MKS-ie MOS Będzin i tych, z którymi pracowałem, ale brakuje im jeszcze trochę, aby stać się profesjonalnym klubem – mówi przygnębiony Semeniuk. – Mimo niemiłych niuansów, zawsze będę miło wspominał grę i pracę trenerską w Będzinie. Spędziłem tu świetne cztery lata. Awansowaliśmy do I ligi, ale potem nie wyszło. Złożyło się na to wiele czynników. Nie było pieniędzy na transfery, skład skompletowaliśmy dopiero w sierpniu. Miałem nawet telefony od siatkarzy, że chcą grać w Będzinie, ale to było w maju i nie było wtedy szans na kontrakty. Sam też mam do siebie zarzuty. Chciałem z zawodnikami utrzymywać jak najlepsze kontakty. Pozwoliłem na to, żeby traktowali mnie jak kolegę z boiska i to był mój błąd. Na przyszłość będę wiedział, że swoich podopiecznych trzeba krótko trzymać.

Mimo odejścia z będzińskiej ekipy, 42-letni Semeniuk nie ma zamiaru rozstawać się z siatkówką. – Miałem praktycznie dwa lata przerwy w grze i jej głód jest niesamowity – przekonuje Semeniuk. – W najbliższym czasie wybieram się z kumplami z boiska na Mistrzostwa Polski Oldbojów w Kędzierzynie (15-17 maja – przyp. ps) i chcę trochę odpocząć. Nie ukrywam jednak, że jeśli nie dostanę ofert prowadzenia jakiegoś zespołu, będę chciał nawet wrócić do profesjonalnej siatkówki. Na zdrowie nie narzekam, nic mnie nie boli, więc myślę, że dam radę jeszcze wyczynowo pograć w siatkówkę. Kasa nie jest najważniejsza. Pracuję jeszcze w Policji, więc dam sobie radę i utrzymam rodzinę. Będę miał teraz przynajmniej więcej czasu dla moich bliskich, bo do tej pory w domu byłem tylko gościem.

Dodaj Komentarz