Siatkówka / I liga

00:10, 12.02.2012

Będzin, 11 luty 2012

MKS MOS Interpromex Będzin

2
3

MCKiS Energetyk Jaworzno

(23:25, 25:19, 25:20, 23:25, 12:15)

zobacz szczegóły

Błędy, nerwy, złość, porażka…

Autor: DraPa, ŁD / sportowezaglebie.pl

Siatkarze Energetyka Jaworzno po nocach będą śnić się zawodnikom MKS-u MOS Interpromex Będzin. Podopieczni Sławomira Gerymskiego po raz czwarty z rzędu w meczu o stawkę odnieśli w dramatycznych okolicznościach zwycięstwo nad będzinianami. Tym razem 3:2.

W owych koszmarach zagłębiowskich graczy mogą wystąpić także sędziowie, którzy w połączeniu z błędami własnymi ekipy Rafała Legienia, pozbawili kompletu punktów będziński zespół.

 

Na dobre „zagotowało się" w końcówce czwartego seta, gdy arbitrzy po jednej z ofensywnej akcji gospodarzy zamiast boiska pokazali aut… albo odwrotnie. W każdym razie będzinianie w decydującej fazie tej odsłony wygrywali już 23:21, by przegrać ją... 23:25. - Kto był na meczu, to widział co się stało. Dwa niepotrzebne błędy i skończyło się naszą porażką. Niestety powtórzyła się historia z Krakowa - krótko skomentował Rafał Legień, trener gospodarzy.

 

Trzeba jednak przyznać, że gra MKS-u naprawdę była przyzwoita, mimo, iż w jego szeregach zabrakło chorego środkowego Bartosza Dzierżanowskiego, natomiast tylko pojedyncze epizody na parkiecie zaliczył osłabiony wysoką temperaturą atakujący, Mateusz Zarankiewicz. Na domiar złego, z kwadratu dla rezerwowych poczynania swoich kolegów obserwował zmagający się z urazem inny środkowy, Bartosz Schmidt. Wobec takiego obrotu sytuacji parę blokujących w sobotnim spotkaniu stanowił duet: Sławomir Szczygieł/Adam Łapuszyński.

 

Będzinianie niemal cały mecz rozegrali na trzech przyjmujących, gdyż z konieczności funkcję atakującego pełnił Marcin Kantor. Te roszady nie przeszkodziły miejscowym w ogromnym zbliżeniu się do bezcennego zwycięstwa. Wprawdzie MKS przegrał premierową odsłonę 23:25, ale w kolejnych dwóch to on dyktował przebieg boiskowych wydarzeń. Drugiego seta będzinianie zwyciężyli 25:19, a trzeciego 25:20.

 

W czwartym… stało co się stało i doszło do tie-breaka. W nim własny styl gry narzucił Energetyk, który prowadził od początku do końca triumfując ostatecznie 15:12, na co w znacznym stopniu złożyły się kapitalne zagrania Pawła Adamajtisa. Jednak z pamiątkowej statuetki dla najlepszego siatkarza meczu cieszył się Kamil Kwasowski, kapitan przyjezdnych. W obozie MKS-u widoczne było przygnębienie spowodowane przegraną w czwartej partii.

 

„Dzięki” trzem porażkom z rzędu będzinianie spadli w tabeli na 7. miejsce, co pokazuje, że o byt w fazie play-off będą musieli się jeszcze nieźle napocić. 


Dodaj komentarz


I liga

61Znicz Basket Pruszków

vs

81MKS Dąbrowa Górnicza

IV liga

0Pilica Koniecpol

vs

0Czarni Sosnowiec

więcej